Tipi w Kacperkowie

Jest! W Kacperkowie mamy tipi.

W dzieciństwie uwielbiałam namioty. W domu budowane z miliona kocy, pomiędzy krzesłami, stołem i łóżkiem. A nawet na balkonie i ten był najlepszy, zawsze! Zapewne dlatego, że na świeżym powietrzu ;-) I jeszcze te prawdziwe na podwórku u babci czy kuzynki też były fajne. Takie małe dziecięce azyle, do których dorośli rzadko wchodzili, raczej zaglądali. Zawsze bardzo miło wspominam namioty, te w domu i na balkonie szczególnie, bo ani nie było w nich pająków, ani innych dziwnych stworzeń, które teraz skutecznie odstraszają mnie od wakacji pod namiotem. I jeszcze ewentualne burze potrafią mnie nieźle odstraszyć. Burza pod namiotem…Dla mnie masakra. Ze śmiesznych sytuacji pamiętam, jak kiedyś z kuzynką postanowiłyśmy, że spędzimy noc w namiocie przed domem u niej na placu. Dwie odważne dziewczyny, które jak tylko zaczęło coś szeleścić, szumieć to się trochę wystarczyły i zaczęły na głos mówić „wujek posuń się „, „tato posuń się”, „tato nie chrap”. Oczywiście to chrapanie to udawałyśmy :D Tak na wypadek jakby ktoś chciał nas zaatakować, żeby wiedział, że jest z nami dorosły i że można się go bać :-) Oczywiście nocy nie przespałyśmy w namiocie, szybko z niego uciekłyśmy do domu.
Do rzeczy,  bo jednak we wpisie tym chodziło o to, że uszyłam namiot. I co by nie powiedzieć tipi było trochę marzeniem, trochę wyzwaniem i trochę sprawdzeniem siebie, bo nigdy nie szyłam tak dużej rzeczy. Pomimo tego, że nie jest doskonały, jest super! Głównie dlatego, że jest prezentem urodzinowym dla Kacperka i że uszyłam go sama. I co z tego, że zajmuje cały pokój. Najważniejsze, że się zmieścił ;) Mam nadzieje, że po drobnym przemeblowaniu, uda się go umiejscowić tak, aby na urodzinach dziecięcych był obecny też tipi, jako taka mała domowa atrakcja :-) Co prawda Kacper woli na razie namiot Tati, który mu robi albo w łóżeczku, albo między łóżeczkiem a łóżkiem. Wierzę jednak, że i na teepee przyjdzie pora :)
Robiąc go korzystałam z wpisu z bloga Gu Tworzy i bardzo dziękuję za te wskazówki, były bardzo przydatne. I wiecie co, to wcale nie jest takie trudne jak się wydaje. Zrobione w 3 dni, a w sumie 3 wieczory. W jeden dzień wycięłam wszystko, w drugi pozszywałam, a w trzeci były poprawki. I tak oto jest tipi.

 imag4944imag4931

imag4918

I Tati też lubi teepee, a tak się do niego śpieszył, że ubrał dwie różne skarpetki:P Really?? ;)

imag4945