Tarta razowa z truskawkami

Sezon na truskawki powoli się kończy. Trochę mi smutno z tego powodu, bo uwielbiam je w każdej postaci. Oczywiście zabezpieczyłam kilka w formie dżemu, część zamroziłam, ale jednak smak świeżej truskawki jest całkiem inny. A dziś w końcu chcę podzielić się z wami przepisem na tartę razową z truskawkami, która dosłownie rozpływa się w ustach. Może ktoś z was jeszcze zdąży jej spróbować, jeśli nie z truskawkami to z innymi letnimi owocami. Gorąco zachęcam, bo tarta jest pycha. Moja ulubiona :) Oryginalny przepis pochodzi z Moich Wypieków i jest z jeżynami, przepis ten znajdziecie tutaj.  

Tarta razowa z truskawkami

Składniki na kruche ciasto:

  • 225 g mąki pszennej razowej
  • 50 g cukru pudru
  • 150 g zimnego masła
  • szczypta soli

Składniki na nadzienie:

  • 500 g truskawek 
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • 3 – 4 łyżki cukru

Przygotowanie ciasta:

Wszystkie składniki siekamy nożem, aby jak najmniej ogrzać ciasto. Następnie szybko wyrabiamy, by wszystkie składniki się połączyły. Formujemy kulę, owijamy folią spożywczą i wkładamy na 30 minut do lodówki. Formę do tarty smarujemy masłem i wyklejamy ciastem, możemy też rozwałkować ciasto i przenieść na spód od tarty, jednak dla mnie zawsze prościej jest wykleić. Ciasto jest dość klejące i bardzo mi się je źle wałkuje.  Na ciasto kładziemy papier do pieczenia i wysypuje na niego obciążenie. W moim przypadku jest to fasola, ale może być też groch, bądź specjalne ceramiczne kuleczki. Tak przygotowane ciasto wkładam do nagrzanego do 190 stopni piekarnika i pieczemy 10 minut. Po tym czasie ściągamy obciążenie, papier do pieczenia i ponownie wkładamy do piekarnika na 5-7 minut, aż ciasto się trochę zarumieni. Wyciągamy z piekarnika i odkładamy do wystudzenia. 

Przygotowanie nadzienia:

Truskawki kroimy na mniejsze kawałki, wcześniej pozbywając się szypułek. Dodajemy mąki, cukier i mieszamy. 

Farsz wykładamy na wystudzone ciasto i wkładamy ponownie do piekarnika nagrzanego do 190 stopni  i pieczemy 20 minut. Czekamy, aż tarta wystygnie. Po tym czasie możemy posypać cukrem pudrem i rozkoszować się jej smakiem. Tarta jest przepyszna!! Uwielbiam ją  :lol:

 5554

 

Myszka Minnie – dwa torty:)

Mami jest coraz lepsza w bajki ;) Ostatnio dowiedziałam się, że jest konkurencja dla Myszki Mikie, jest nią Myszka Minnie…Nie wiedziałam o tym, ba nie spodziewałam się tego, ale szybko swą wiedzę pogłębiłam i tak powstały dwa torty z Myszką Minnie dla Lilli, z okazji jej już 2 urodzin :) Czas leci strasznie szybko, pamiętam jak poznałam małą Lili jak byłam jeszcze w ciąży, a teraz  nasze dzieciaki razem się bawią. Pamiętam też jak razem z mamą Lili obchodziłyśmy swoje 18 urodziny, a teraz za pasem 30 :P

Torty z Myszką Minnie różniły się tylko  dekoracją. Oba były kokosowe, krem taki sam jak przy tarcie kokosowej z truskawkami, na która przepis znajdziecie tutaj. Biszkopt oczywiście rzucany, a tort ozdabiany moją ostatnio najlepszą zabawką, czyli lukrem plastycznym ;) Zdjęcia na samym końcu.

Tort Myszka Minnie

Biszkopt z  tego przepisu

  • 6 jajek
  • niepełna szklanka drobnego cukru do wypieków
  • 3/4 szklanki + 2 łyżki mąki pszennej tortowej
  • 1/4 szklanki + 1 łyżka mąki ziemniaczanej

Składniki na krem kokosowy:

  • 2 szklanki mleka
  • 4 jajka
  • 4 łyżki mąki pszennej
  • 5  łyżek mąki ziemniaczanej
  • 1 szklanka cukru
  • 2 łyżeczki cukru z wanilią
  • ok 200 g wiórków kokosowych (dla tych co lubią dużo kokosu to 300 )
  • 350 g miękkiego masła

Krem maślany (potrzebny do wysmarowania torta przed obłożeniem go lukrem plastycznym):

  • 200 gr miękkiego masła
  • 2 szklanki cukru pudru
  • ok 2 łyżek mleka

Dodatkowo:

  • dżem porzeczkowy
  • woda z cytryną do nasączenia

Przygotowanie biszkopta:

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę. Pod koniec ubijania dodajemy cukier. Następnie do masy dodajemy po jednym żółtku. Mąki przesiewamy przez sitko i delikatnie mieszamy z masą. Miksujemy chwilkę na niskich obrotach.

Dno tortownicy (23-24cm) wykładamy papierem do pieczenia,  boków nie wykładamy i niczym nie smarujemy. Wylewamy ciasto do tortownicy i pieczemy w 160-170 stopniach ok 40 minut, do tzw. suchego patyczka.

Uwaga! Gorące ciasto wyciągamy z piekarnika i rzucam nim o ziemię z wysokości ok. 60 cm, oczywiście w formie. Odstawiamy do ostygnięcia.

Przygotowanie kremu kokosowego:

Szklankę mleka gotujemy razem z cukrem, cukrem z wanilią i 4 łyżkami  wiórków kokosowych. Drugą szklankę wraz z jajkami i mąkami mieszamy/miksujemy,  tak aby nie było grudek. Wlewamy do gotującego się mleka z cukrem i gotujemy budyń. Musimy ciągle mieszać, aby się nie przypalił. Gdy budyń jest gotowy, odstawiamy go do ostygnięcia. Po tym czasie ucieramy masło i stopniowo do utartego masła dodajemy budyń. Na sam koniec dodajemy wiórki kokosowe, miksujemy. Ilość wiórek uzależniona jest od tego jak bardzo lubicie kokos.

Gdy mamy gotowy biszkopt i krem, to przystępujemy do łączenia torta.  Biszkopt kroimy na dwa kawałki, jeden nasączamy i smarujemy obficie dżemem, aby przełamać słodycz kremu. Wykładamy krem, przykrywamy drugim blatem. Tort chowamy do lodówki i przystępujemy do robienia kremu maślanego.

Ucieramy masło razem z cukrem pudrem kilka minut, aby powstała puszysta masa. Dodajemy mleko i jeszcze chwilę ucieramy. Jeśli masa jest za gęsta dodajemy więcej mleka, jeśli za rzadka więcej cukru pudru. Smarujemy kremem tort i możemy  zaczynać zabawę  z lukrem plastycznym.

Pierwszy tort był nie lada wyzwaniem. Chyba najtrudniejszy z dotychczasowych. Pomimo tego, że twarz myszki odrysowałam sobie z komputera, to i tak wycięcie jej przy pomocy noża i radełka było trudne. Pierwszy raz też robiłam kokardę, znaczy się robiłam dzień wcześniej próbną, ale mniejszą ;) Dwa razy ją poprawiałam, ale  w końcu się  udała. Tort wyglądał tak :)

1_1

3_0

4_0

2_0

Drugi tort był prostszy, nie ma co ukrywać, choć też miałam delikatny problem z kokardą, ale w końcu się udała i  była taka jak chciałam. I kwiatuszki sama wymyśliłam :)

1_22_13_14_1