Ciasto zielony mech

imag5407

Wczoraj pogoda trochę się u nas popsuła, było raczej jesiennie, niż wiosennie. Dziś już za oknem pojawia się słońce. Wiosna wróciła, a wraz z nią kojarzące  mi się z wiosną, chyba przez swój cudowny kolor, zielone ciasto ze szpinakiem :)  Kolejne z ciast, które zobaczyłam i wiedziałam, że muszę upiec.  Nie dość, że ciasto jest zielone, to ze szpinakiem i to jeszcze na słodko – to ci cuda dopiero ;-) Ciasto zdecydowanie powala swoim wyglądem. Jak dla mnie wygląda pięknie, bardzo wiosennie. W smaku całkiem dobre, ale jak to mówią szału nie robi. Dobra na mnie nie zrobiło, ale szpinaku o dziwo nie czuć wcale. Krem natomiast obłędny i na pewno go jeszcze wykorzystam przy okazji innych ciast. Ciasto wyszło ciut suche, więc radzę przy przekładaniu kremem je nasączyć, czego ja niestety nie zrobiłam sugerując się tym, że szpinak wystarczająco je nawilży. No niestety. Podsumowując,  ciasto wizualnie dla mnie bomba, w smaku też ok, ale jadłam o wiele lepsze ;-) Na pewno warto zrobić, zaskakując swoich domowników czy gości. Myślę, że niewielu z nich zorientowałoby się po kolorze i smaku, że w środku jest szpinak. Przepis pochodzi ze strony Słodkie fantazje

Ciasto leśny mech

Biszkopt składniki

  • opakowanie mrożonego szpinaku
  • 4 jajka
  • 1 1/3 szklanki  cukru
  • 1 1/3 szklanki oleju
  • 2 1/2 szklanki mąki krupczatki
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią

Krem

  • 500 ml śmietany 30 % lub 36 %
  • 2 łyżki cukru pudru
  • galaretka cytrynowa

Przygotowanie  biszkoptu:

Szpinak rozmrażamy i mocno odciskamy z wody, a następnie blendujemy. Jajka razem z cukrem ubijamy na jasną, puszystą masę. Cały czas miksując, cienkim strumieniem wlewamy olej. Dodajemy cukier z wanilią i przesianą mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Miksujemy. Dodajemy szpinak i mieszamy łyżką masę, aż wszystkie składniki się dokładnie połączą.

Spód tortownicy wykładamy papierem do pieczenia, a boki smarujemy masłem. Wylewamy ciasto i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 60 minut, do suchego patyczka. Ciasto po upieczeniu, studzimy i przekrajmy na wysokości 2/3  ciasta. Odkrojoną górę, czyli  1/3 kruszymy i odstawiamy na bok, będzie to wierzch naszego ciasta.

Przygotowanie kremu:

Galaretkę rozpuszczamy w 200  ml wrzątku i czekamy, aż wystygnie. Wystudzoną wkładamy do lodówki, aby zaczęła trochę tężeć i miała konsystencję kisielu. Ubijamy śmietanę na  sztywno, pod koniec ubijania dodajemy cukier puder i tężejącą galaretkę. Miksujemy, aż składniki się połączą.

Gotowy krem wykładamy na biszkopt. Na krem wysypujemy okruszki, które wcześniej przygotowaliśmy. Wkładamy do lodówki na kilka godzin, a potem możemy zaskoczyć  gości takim oto zielonym ciastem ze szpinakiem ;)

  imag5402

Urodzinowy tort ananasowy

Przyszedł czas na 19 urodziny mojego brata. Co prawda było to jakiś czas temu, ale brak czasu na pisanie robi swoje. Czasem mam coś napisane na brudno i tak czeka i czeka, aż dorwę się do komputera i to poprawie, dodam zdjęcia i będzie nadawało się, żeby posłać w świat. Od dawna komputer jest hitem u Kacperka, o czym nieustannie przypomina nam brak niektórych klawiszy przy laptopie.  Dlatego też jest on włączany tylko podczas jego drzemek, a tych już nie jest za dużo ;) Wracając do tortu miałam całkowity brak weny i jakieś chyba ogólne ciastowo-tortowe wyczerpanie po roczku. Nie wiedziałam zupełnie jaki smak kremu zrobić i jak ozdobić tort. Myślałam, że mi się to nie trafi nigdy, a tu proszę nie miałam weny. Straszne uczucie. Jedyne co wiedziałam to to, że biszkopt będzie rzucany. Idealnych rzeczy się przecież nie zmienia ;-) Na szczęście jest wujek google i to on pomógł mi ozdobić tort, a nie ma co ukrywać wujek niezastąpiony jest w swym fachu, inspiracji można z nim spokojnie szukać ;-) Moją inspiracją było zdjęcia z  TEGO bloga. Natomiast krem chciałam, żeby był jakiś inny, nowy, fajny smak, ale pomysły do głowy przyjść nie chciały i  wujek google jakoś w tym przypadku  nie pomógł. Zrezygnowana miałam robić krem truskawkowy, aż  dopiero chodząc po sklepie trafiłam na puszkę ananasów, wiec myślę spróbuje. Oczywiście jak zawsze był stres, co zrobię jak nie wyjdzie. Ale był to tym razem strzał w dziesiątkę. Krem ananasowy wszystkim smakował. Był pyszny. Najbardziej oczywiście czekałam na opinie Tati, który zawsze niestety, albo może stety mówi szczerze co mu na sercu leży. I hura! Tati powiedział, że dla niego to był najlepszy tort, jaki zrobiłam do tej pory :D Hmmm ciekawe czy wszystkie pamięta :-P Tak więc przedstawiam przepis na pyszny tort ananasowy.

Tort ananasowy

Biszkopt robimy standardowo z TEGO przepisu.

Składniki na krem ananasowy:

  • 500 ml śmietany 30% lub 36 %
  • 1 szklanka cukru pudru
  • ok. 300 gr serka twarogowego ( może być też mascarpone )
  • 2 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią 
  • puszka ananasów w kawałku
  • garść wiórek kokosowych
  • żelatyna i gorąca woda

Dodatkowo:

  • dżem czarna porzeczka
  • woda z ananasów

Gdy mamy już gotowy i wystudzony biszkopt przystępujemy do przygotowania kremu. Na samym początku w 1/3 szklanki wrzątku rozpuszczamy 1 łyżkę  żelatyny i studzimy. Przed rozpoczęciem ubijania śmietany ważne jest, żeby była ona mocno schłodzona. Często na kilkanaście minut przed ubijaniem wkładam ją do zamrażalnika razem z misa, w której później tą śmietanę ubijam. A gdy już wszystko schłodzone, to po prostu ubijamy śmietanę. Pod koniec ubijania dodajemy cukier puder i cukier z wanilią. Gdy śmietana jest już gotowa, dalej miksując dodajemy  serek i wystudzoną żelatynę. Część tego kremu odkładamy do innego naczynia i chowamy do lodówki, będzie nam potrzebny  do obłożenia tortu. Do reszty kremu dodajemy odsączone i zblendowane ananasy ( blendujemy połowę ananasów z puszki), mieszamy i dodajemy resztę ananasów w kawałkach ( też musimy je odsączyć) i wiórki kokosowe. I krem mamy gotowy. Jeśli jest mało zbity, możemy go włożyć na jakiś czas do lodówki, aby trochę stężał. Biszkopt kroimy na pół, dół nasączamy wodą z ananasów, rozcieńczoną z odrobiną wody gotowanej. Smarujemy biszkopt dżemem i nakładamy krem, zostawiając trochę wolnego miejsca przy brzegach. Przykrywamy drugim biszkoptem. Wierzch również nasączamy i smarujemy cały tort kremem, który wcześniej odłożyliśmy. I ozdabiamy tak jak nas wena poniesie ;-) Mnie poniosła tak.

 1