Setki Słoni dla dzieciaków

Jest fajna akcja. Akcja „Setki Słoni dla dzieciaków” organizowana przez Fundację Słonie na Balkonie. Polega ona na uszyciu dowolną techniką słonia :) Słoń ten będzie zabawką dla dzieci. Dla dzieci, które znajdują się na dziecięcym oddziale Szpitala Psychiatrycznego w Łodzi   Do akcji się  oczywiście przyłączam i was, tych którzy szyjecie gorąco do akcji zapraszam, bo wierzę, że każdy słonik będzie dla dzieci wyjątkowy i choćby wysłać do Fundacji tylko jednego słonia, to będzie on tym jedynym, wyjątkowym słoniem dla wyjątkowego dziecka :) Dodam również, że Fundacja postanowiła przy całej akcji dodatkowo zorganizować konkurs, w którym do wygrania jest maszyna do szycia, więc jest dodatkowa mobilizacja ;) A więcej o konkursie można przeczytać na stronie Fundacji, czyli TUTAJ.

W mojej szyciowej karierze uszyłam dwa słonie, jeden był dla Kacperka, a drugi dla bliskiej mi koleżanki :) Uszyłam je dzięki TEMU tutorialowi ze świetnego bloga Adela Szyje. Od Adeli  dowiedziałam się też o całej słoniowej akcji. Słonie, które kiedyś dzięki niej uszyłam wyglądały tak:

imag33141

imag3720_1

Teraz będę szyła podobne dla dzieci ze szpitala, ale fajnie! Zapraszam was też do takiej mini zabawy i pomocy. Możecie wziąć udział w akcji nawet jak nie potraficie szyć. A jak? Poniżej wklejam zdjęcie materiałów z jakich w Kacperkowie mogą powstać słoniki. A jako, że jestem zwykle mocno niezdecydowana, pomóżcie mi wybrać materiały, z których powstaną słonie. Dwa najlepsze pomysły na pewno uszyję, a może  i uda się więcej :) Zasada jest prosta, piszecie w komentarzu nr materiałów, z których ma powstać tułów słonia, a z których uszy i ogon. Słonie będą szyte na wzór taki jak na zdjęciach powyżej. Na komentarze czekam do 3 kwietnia, a potem szyję :) Pomożecie?

4

2

3_0

Tort piętrowy z lukrem plastycznym

123

Wiadomo było, myślę że jeszcze jak byłam w ciąży, że na roczku Kacperka musi być jakiś wyjątkowy tort.  Mami myślała i myślała i jak już wymyśliła, że będzie piętrowy i że jedno piętro będzie specjalnie dla Kacperka, to i tak dalej nie wiedziała czy ozdabiać tort bitą śmietaną czy lukrem plastycznym. Stanęło na lukrze. I dzisiaj bym tej decyzji nie zmieniła. Uważam, że był to idealny wybór. Choć nie ukrywam bałam się czy wszystko dobrze pójdzie, bo taka praca z lukrem (nie licząc drobnych ozdób) była dla mnie nowością. Zrobiłam oczywiście tydzień wcześniej mini próbę, ale tylko obłożenia tortu. Z piętrami szłam na żywioł. Do ostatniej chwili nie wiedziałam czy podpierać tort, żeby góra nie siadła czy jednak nie. Ostatecznie podparłam, choć i tak co chwila zaglądałam do lodówki czy tort stoi cały :) Z perspektywy czasu uważam, że lukier plastyczny to super sprawa, nawet pomimo swej słodkości. Zawsze można lukier zdjąć albo tak dobrać krem, żeby można było zjeść w całości ;) Jedyny minus jaki dziś wspominam to ten żal, gdy miałam go kroić i niszczyć całą konstrukcję :P Tyle pracy, bo nie oszukujmy się trochę czasu to zajęło…Dwa biszkopty, dwa kremy, dekoracja. 

Dla tych co ciekawi, jak to się robiło ten tort w Kacperkowie zapraszam poniżej. I wszystkim tym co zastanawiali się kiedyś czy zrobić jakiś tort z lukrem plastycznym – polecam!
Będziemy potrzebować dwa torty, jeden mniejszy, drugi większy :)

Tort 1 Cytrynowy

Biszkopt z  przepisu TEGO przepisu

  • 6 jajek
  • niepełna szklanka drobnego cukru do wypieków
  • 3/4 szklanki + 2 łyżki mąki pszennej tortowej
  • 1/4 szklanki + 1 łyżka mąki ziemniaczanej

Składniki na krem (przepis na krem pochodzi z Moje Wypieki )

  • 2 szklanki mleka
  • 3/4 szklanki soku z cytryny (około 4 – 5 cytryn)
  • starta skórka z 3 cytryn
  • 4 łyżki mąki pszennej
  • 5 łyżek mąki ziemniaczanej
  • 4 jajka
  • 1 i 1/4 szklanki cukru
  • 370 g masła, miękkiego

Dodatkowo:

  • dżem owoce leśne
  • woda z sokiem z cytryny do nasączenia biszkoptu

Przygotowanie biszkoptu:

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę. Pod koniec ubijania dodajemy cukier. Następnie do masy dodajemy po jednym żółtku. Mąki przesiewamy przez sitko i delikatnie mieszamy z masą. Miksujemy chwilkę na niskich obrotach.

Dno tortownicy (23-24cm) wykładamy papierem do pieczenia,  boków nie wykładamy i niczym nie smarujemy. Wylewamy ciasto do tortownicy i pieczemy w 160-170 stopniach ok. 40 minut, do tzw. suchego patyczka.

Gorące ciasto wyciągamy z piekarnika i rzucam nim o ziemię z wysokości ok. 60 cm, oczywiście w formie. Odstawiamy do ostygnięcia.

Przygotowanie kremu cytrynowego:

Szklankę mleka gotujemy z cukrem. Drugą szklankę mieszamy z mąkami, jajkami i skórką z cytryny, tak aby nie było grudek i wlewamy do gotującego się mleka z cukrem. Cały czas mieszamy, gotujemy budyń. Masę odstawiamy do ostygnięcia. Gdy masa ostygła dodajemy do niej stopniowo sok z cytryn (stopniowo, bo masa może się zważyć). Następnie ucieramy miękkie masło i do utartego dodajemy stopniowo budyń. Mamy gotowy krem, który najlepiej odstawić do lodówki, aby stężał.

Łączenie tort.

Biszkopt dzielimy na dwie części. Jedną z nich nasączamy wodą z cytryną, smarujemy dżemem i kładziemy na to krem cytrynowy, zostawiając trochę miejsca po bokach, bo masa pod wpływem ciężaru kolejnego tortu może trochę wypłynąć. Tort wkładamy do lodówki.

Tort truskawkowo-kokosowy

Biszkopt rzucany, taki sam jak powyżej, zmniejszyłam tylko ilość cukru (wyrasta mniejszy)

  • 6 jajek
  • 3 łyżki cukru brązowego
  • 3/4 szklanki + 2 łyżki mąki pszennej tortowej
  • 1/4 szklanki + 1 łyżka mąki ziemniaczanej

Składniki do kremu:

  • 1 puszka mleka kokosowego takiego, żeby miało stałą konsystencję w środku
  • 1 łyżka cukru pudru (można pominąć)
  • kilka truskawek ( u mnie mrożone)

Dodatkowo

  • dżem 100% owoce smak truskawkowy
  • woda z cytryną do nasączenia biszkoptu

Przygotowanie biszkoptu:

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę. Pod koniec ubijania dodajemy cukier. Następnie do masy dodajemy po jednym żółtku. Mąki przesiewamy przez sitko i delikatnie mieszamy z masą. Miksujemy chwilkę na niskich obrotach.

Dno tortownicy (23-24cm) wykładamy papierem do pieczenia,  boków nie wykładamy i niczym nie smarujemy. Wylewamy ciasto do tortownicy i pieczemy w 160-170 stopniach ok. 40 minut, do tzw. suchego patyczka.

Uwaga! Gorące ciasto wyciągamy z piekarnika i rzucam nim o ziemię z wysokości ok. 60 cm, oczywiście w formie. Odstawiamy do ostygnięcia.

Przygotowanie kremu kokosowo-truskawkowego:

Ubijamy mleczko kokosowe (tylko jego twardą cześć), dodając cukier puder. Dodajemy też kilka rozmrożonych i odsączonych z soku truskawek i mieszamy krem. Wstawiamy do stężenia do lodówki.

Gdy biszkopt i krem mamy gotowe to przystępujemy do składania tortu.
Z tego biszkoptu wycinamy okrąg wielkości talerzyka deserowego. Dzielimy go na dwa blaty. Pierwszy blat  nasączamy woda z cytryną, smarujemy dżemem i  wykładamy na niego masę. Przykrywamy drugim blatem i wkładamy do lodówki.

Dwa torty odpoczywają w lodówce, a my musimy przygotować krem maślany, dzięki któremu lukier plastyczny będzie trzymał się tortu.

Krem maślany potrzebny do obłożenia dwóch powyższych tortów:

  • 400 gr miękkiego masła
  • 4 szklanki cukru pudru
  • ok 4 łyżek mleka

Ucieramy masło razem z cukrem przez kilka minut, aby powstała puszysta masa. Dodajemy mleko i jeszcze chwilę ucieramy. Jeśli masa jest za gęsta dodajemy więcej mleka, jeśli za rzadka więcej cukru pudru.

Wyjmujemy tort numer 1 i smarujemy go dokładnie masą maślaną. Najlepiej robić to już na paterze, na której docelowo będzie stał tort, bo potem może być go trudno przenieść ( już kremem cytrynowym przekładałam go na parterze). Staramy się to robić dość równo, bo wszelkie nierówności mogą być widoczne po obłożeniu lukrem plastycznym. Muszę przyznać, że nakładanie i równanie masy było w moim przypadku dość czasochłonne ;) Tort wkładamy do lodówki, wyciągamy tort nr 2 i czynność powtarzamy. Masy maślanej zapewne nam zostanie. Nie wyrzucamy jej, przyda się jako klej między jednym piętrem tortu, a drugim.  Drugi tort wkładamy do lodówki.

Przechodzimy do ozdabiania. Kilka wskazówek technicznych. Na tort cytrynowy, czyli ten większy wykorzystałam lukier o wadze 500 gr i starczyło spokojnie. Na tort kokosowy wystarczyło zaś 250 gr lukru. Piszę tutaj o samym obłożeniu tortów, bez żadnych ozdób. Lukier plastyczny ogrzewamy w rękach, ugniatamy. Gdy jest konsystencją podobny do plasteliny możemy przystępować do wałkowania. Przed wałkowaniem wyciągamy z lodówki tort, który będziemy pierwszy obkładać. Ja wałkowałam na papierze do pieczenia, podsypując od czasu do czasu mąką ziemniaczaną. Proponuję nie wałkować strasznie cienko, bo masa może podczas nakładania brzydko popękać. Rozwałkowany lukier przenosiłam na torty rękami i nic się nie działo, są jednak rożne szkoły. Można przenieść zawijając lukier na wałku lub razem z papierem do pieczenia, jak kto woli. Gdy lukier wyląduje na torcie, wtedy sobie gładzimy, gładzimy,a następnie oblepiamy boki. I bach, dwa torty obłożone. W tym momencie poszłam spać i resztę zrobiłam dnia następnego. Rano zaczęłam od zrobienia z dwóch tortów, jednego dużego. Wyznaczyłam na większym torcie za pomocą talerzyka deserowego, gdzie mam położyć mniejszy tort. Powbijałam w to miejsce podpórki. Podpórki mogą być z wykałaczek, słomek albo są też takie specjalne do tego. Ja miałam słomki, choć wydaje mi się, że i bez tego tort, by się utrzymał i nie zapadł, ale byłam spokojniejsza z podpórkami. Przed wbiciem podpórek, trzeba je odpowiednio skrócić – na wysokość tortu, do którego wbijamy podpórki. Miejsce, na którym będziemy kłaść mniejszy tort smarujmy resztą kremu maślanego, zadziała jak klej. Delikatnie w wyznaczone miejsce kładziemy tort kokosowy :) Gdy dwa torty mamy połączone przystępujemy do ozdabiania, a tutaj już każdy ozdabia wg. uznania. Do wycinania różnych kształtów używałam foremek do ciasteczek i noża do pizzy :P Jeśli nabijałam na wykałaczkę to od razu po wycięciu wzoru, gdy masa była jeszcze miękka, odkładałam na bok i czekałam, aż masa stanie się twarda. Ozdoby, które kładłam na tort od razu, czyli takie, które były świeże, jeszcze miękkie przyklejałam do tortu za pomocą wody. Są też do kupienia specjalne kleje, ale świeże ozdoby spokojnie kleją się na wodę. Dużym plusem jest to, że wszelkie niedociągnięcia, które mogą się pojawić podczas obkładania tortów można ukryć właśnie pod ozdobami ;)

Efekt końcowy wyglądał tak: 

11069266_813993558650540_4149160772479911067_n

 Przy przygotowaniu tego tortu niezwykle pomocne były mi poniższe wpisy, może komuś też się przydadzą:


http://cudolepki.blogspot.com/2013/08/pietrowy-tort-krok-po-kroku.html


http://www.mojewypieki.com/post/masa-cukrowa-lukier-plastyczny-do-tortow