Rafaello – ciasto kokosowe

Święta, Święta i po Świętach, ale już jutro Sylwester, więc jeśli nie macie jeszcze pomysłu na ciasto na tą sylwestrową noc to podsuwam przepis na szybkie i przepyszne Rafaello :-) To ulubione ciasto Tati, a z resztą większa część naszej rodziny się w nim podkochuje, ostatnio też bardzo posmakowało mojej kumpeli i postanowiła je sama zrobić, więc uważam to za sukces! Jak tylko będziecie mieć chwilę to do roboty ;) Ciasto kokosowe bez pieczenia, a największą sztuką w nim jest ugotowanie budyniu ;-) Przepis na wielką, wypełniona po brzegi blachę. Można spokojnie zrobić z połowy składników.

Rafaello

 

  • 3 duże paczki herbatników (takie ok. 180 gr)

Do masy będziemy potrzebować:

  • 5 szklanek mleka
  • 6 żółtek
  • 4 łyżki mąki pszennej
  • 6 łyżek mąki ziemniaczanej
  • 2 paczki cukru waniliowego
  • 2 szklanka cukru
  • 60 dag masła roślinnego (w kubeczku)
  • około 40 dag wiórków kokosowych
  • wiórki kokosowe do posypania

1 szklankę mleka, żółtka i mąki miksujemy.  Pozostałe 4 szklanki mleka  musimy zagotować z cukrem i cukrem waniliowym. Po zagotowaniu dodajemy do nich zmiksowane żółtka z mąką i gotujemy budyń. Uważamy, aby nam się nie przypalił, musimy dużo mieszać :) Budyń odstawiamy do ostygnięcia. Miękkie masło ucieramy i dodajemy do niego przestudzony budyń i wiórki kokosowe. Wszystko razem mieszamy. Dobrze jest mieć dodatkową paczkę wiórków i kontrolować smak masy, ja z reguły dosypuję trochę więcej wiórek niż w przepisie ;) Blachę wykładamy papierem do pieczenia i układamy warstwę
herbatników. Nakładamy na nie część masy i potem znowu herbatniki, mają powstać 3 warstwy.  Na ostatnią warstwę herbatników zostawiamy tyle masy, aby przykryła ona tylko herbatniki i posypujemy ją wiórkami kokosowymi. Ciasto wsadzamy do lodówki, najlepiej na noc. A potem wyciągamy, kroimy i zajadamy ze smakiem :)

10859755_935280633156686_1498551536_n

Na koniec niestety zostało nam dużo białek i co teraz? Przede wszystkim białka możemy zamrozić. Sama nigdy nie mroziłam, bo mój problem z tym co z nich zrobić zawsze jest taki sam, więc byłby tylko odkładany w czasie ;) Można upiec kokosanki, bezy (choć ja osobiście nie przepadam), ale można też co ostatnio uczyniłam upiec keks na samych białkach, był pycha, więc też gorąco polecam. A przepis na keks znajdziecie TUTAJ :)

Szycie, szycie, szycie

Postanowiłam, że w wolnej chwili przed Świętami napiszę jeszcze coś o szyciu. Jakoś tak jednak nie pasowało mi dodawać wpisu w Wigilię, więc pozostał na dziś.

Okazało się, że wpis o macie zainspirował moją dobrą koleżankę, była to dla mnie świetna wiadomość. Radość jaką daje mi informacja, że ktoś postanowił coś uszyć, albo upiec po przeczytaniu wpisu jest wielka!!  Mami wtedy cieszy się w myślach i z uśmiechem mówi do siebie, że warto było zaczynać z blogiem. Dlatego dziś trochę o szyciu, bo jakoś pieczenie króluje ostatnio ;)

Szycie moje, szycie…Już wiecie od czego się zaczęło,  ale ja nie wiem czemu  nikt nie pyta co jeszcze powstało :) ? Właśnie sama siebie zapytałam i okazało się, że powstało mnóstwo różnych, różnistych rzeczy, początkowo z materiałów z odzysku, albo z tych, które były przeznaczone na mate, a miałam ich więcej. Potem zamawiałam materiały specjalnie na uszycie danej rzeczy.  Oprócz maty w Kacperkowie powstały kocyki, poduszki, czapki, kominy, spodnie, spódniczki, przytulanki…
Jak na kochającą Mami przystało pierwszą rzeczą, którą samodzielnie zszyła na maszynie była zabawka dla syna, czyli kostka sensoryczna. Jak to Mami myślała, że jej dziecko pokocha tą kostkę i porzuci ją dopiero za kilka lat jak dorośnie, że będzie to jego ulubiona zabawka  :-P Nic bardziej mylnego, kostka pomimo, że kolorowa, z wypustkami, milutkim minky, dźwiękiem w środku była fajna dla 5 miesięcznego Kacperka, ale tylko na początku…I jak teraz myślę to możliwe, że to tylko mi się tak ubzdurało, może w ogóle się nią nie zainteresował, tylko ja mu ją podsuwałam pod nosek? Nawet  teraz czasem to robię, ale ewidentnie ta kostka go nie rusza. Może za czerwona, że za bardzo babska ? ;)

IMAG1843

IMAG1844

Jako że kostka nie przyniosła pożądanego efektu postanowiłam się skupić na czymś innym, czyli szyciu komina i czapki. W tym przypadku Mami ubiera, więc zainteresowanie ubieraniem nie potrzebne, przynajmniej jeszcze nie w tym wieku,  więc w co ubiorę to będzie ubrane:) Tak więc na początku powstały takie czapki:

1

IMAG2550

A potem w czapkach zupełnie przepadłam i powstały jeszcze dla Tati, dla mojego brata… Szyłam też dla Kacperkowych koleżanek, ale co Mami to Mami…Niby rozmiar ma, ale i tak wychodzą za małe :P Człowiek na błędach się uczy :) Także czapek u nas od groma, o proszę:

 

imag3494_burst002

imag3126

imag3315

imag3077_1

A tu kominy, ale tylko pierwszy jest dla Kacperka, reszta poleciała w świat :) Trochę nie umiem ich sfotografować, by fajnie wyglądały, ale w kwestii zdjęć też się cały czas uczę.

imag2033_0

Bez tytułu

imag2934

Komin trafił  się też Mami – cieplutki, polarkowy i jedyny w swoim rodzaju :) Uszyty ze spódnicy, którą kupiłam w lumpeksie, bo zauroczył mnie jej wzór, była za mała, ale wzięłam z myślą, że ją na coś przerobię i tak powstał mój komin.

komin-m

Po tych wszystkich czapkach i kominach, a czasem między nimi powstały w Kacperkowie spodnie i spódniczki. Spódniczki to oczywiście dla przyjaciółek mojego syna ;) I uwaga jedna bluza, a raczej taki dresik. Zastanawiałam się czy o tym wszystkim zrobić osobny wpis czy od razu tu pokazać i stanęło na tym, żeby pokazać:)   Przynajmniej jak pokażę wszystko, to będę miała mobilizacje do szycia kolejnych rzeczy, a zapas materiałów w szafie jest.

Pierwsze spodnie dresowe dla Kacperka. Duma jak powstały nie do opisania.

Bez tytułu

Dresik, który był nie lada wyzwaniem, bo oprócz tego, że są gwiazdy wszyte to jest bluza, pierwsza moja bluza :) Komplet taki, że spodnie za krótkie i nogawki jakieś nierówne, a bluza przydługa :P Po domu jak znalazł.

Bez tytułu4

Komplecik w łapki, świetny jest, a brzmi to naprawdę skromie…

Bez tytułu3

Komplet z dresówki z wąsami :) Ten wyszedł chyba mi najlepiej, może z racji wzoru…Sama nie wiem, a i nawet trafiły się do niego buciki. Buty raczej nie będą moją ulubioną rzeczą do szycia, jakoś chyba za bardzo skomplikowane, a przydałoby się uszyć teraz takie cieplutkie a zimę.

Bez tytułu6

imag3310_1_1

Spódniczki :) Te moje są na razie proste, uszyte z prostokąta. Szyje się szybciutko. Moja pierwsza jaką uszyłam oczywiście była w grochy. Czemu grochy są mało chłopięce?

Bez tytułu

Bez tytułu2

Bez tytułu5

imag1264

A oto moje ostatnie trzy uszytki, z których jestem mega dumna.

Spodnie w pepitkę – pumpy, uszyte dla małej gwiazdy. I najlepsze jest to, że pasowały!!

imag3691

I spodnie/legginsy z wzorem norweskim. Zakochałam się w tym materiale od pierwszego wejrzenia i w końcu go zamówiłam. Od razu pożałowałam, że tylko pół metra…Nie obyło się przy szyciu bez niespodzianek. Spodnie okazały się za szerokie w pasie, więc musiałam wszyć gumkę, a wszywając gumkę nie zauważyłam i zszyłam też inny kawałek spodni…Wrrr musiałam pruć i zrobiła się dziurka, bo to cieniutki materiał, więc musiała powstać też kieszeń…takie rzeczy tylko w Kacperkowie ;)

imag3784

I spódniczka na prezent świąteczny:

imag3822_1

Szycie mnie cieszy, a coś co jest zrobione przeze mnie, ba nawet mogę napisać czasem zaprojektowane przeze mnie daje dodatkową radość. Jest super szyć dla dzieci, dla siebie, w ogóle szyć!! Kto ma maszynę niech ją wyciąga, bo nadchodzi sezon na czapki i kominy, a to naprawdę nic trudnego. Relaks połączony z poczuciem, że się ma tą jedyną, niepowtarzalną rzecz, bo nikt drugiej takiej nie ma na świecie, nawet jeśli materiały te same, pomysł podobny to i tak rzecz ta jest niezwykła. Z każdym szwem lepiej idzie, z każdą uszytą rzeczą jestem bogatsza o nową wiedzę. Wiem też, że nie warto się spieszyć i szyć szybko, bo wtedy dzieje się wszystko na złość i zamiast szybko jest trzy razy wolniej, z zerwaną nitką, skończoną nitką, krzywym zszyciem, rozpruwaniem itp.

A żeby Was nie zanudzać tym szyciem to o kocach i podusiach będzie kiedy indziej w osobnym wpisie ;)